Untitled Document
SYN MARNOTRAWNY
Klęczy
w cieniu twojego milczenia
Prześwituje zmierzch
deszcz pęknięć starożytnej płyty
legły ręce
dwa legary ciężkie
w bryłę skamieniałą
teraz znowu z tobą połączony
przybity
Ten który powraca
żeby mógł znów odejść ten który wszystko zmarnotrawić musi
żeby mógł powrócii
Brudne włosy opadają na twarz
jakby nie wystarczyło nocy
kiedy sprawdzasz dłońmi blizny jego ramion
ślepiec
kiedy unosisz głowę jakbyś nasłuchiwał
gdy nie pada nawet słowo Abba
|